Powrót do nowości
Lore Świata

Spotkanie I: Zrodzeni ze Starego Świata

Damian
Spotkanie I: Zrodzeni ze Starego Świata

Skryba odpala knot i przesuwa grubą świecę na krawędź stołu, jego dłonie rzucają drgający od płomienia cień na archiwalną księgę. Wypuszcza powoli powietrze, przeciągając palcami po wytłoczonym w okładce, łuszczącym się symbolu Srebrnego Gryfa.

Historia Zakonu Srebrnego Gryfa to opowieść o marzeniu, które zakuto w stal. Teraz, w tych mrocznych czasach, to marzenie zaczyna pękać pod ciężarem własnej odpowiedzialności. Usiądź i posłuchaj.

Początki Zakonu giną w mitach i legendach, wieki przed tym, zanim król Alderyk II zjednoczył krainę. Agarth nie był wówczas królestwem, lecz zbiorem drżących ze strachu osad i walczących o przetrwanie miasteczek, nękanych przez koszmary, które dziś znowu przemierzają świat.

Legenda głosi, że w samym sercu Pękniętych Gór, rycerz imieniem Valerius, pozbawiony swego pana i armii, osamotniony stanął do walki z cieniem, który pożerał słońce. Gdy jego miecz się złamał, napierśnik pękł, a on sam przygotowywał się na śmierć, z niebios zaatakował Srebrny Gryf, istota czystego światła i niezłomności. Wspólnie przegnali mrok, lecz bestia została raniona i krwawiąc srebrzystą posoką, skonała u stóp rycerza. Jeśli wierzyć podaniom, krew szlachetnej bestii zbroczyła pancerz bohatera, przez co ten stał się niezniszczalny. Nie doszukujmy się jednak w tej przypowieści prawd absolutnych - pancerza nigdy nie odnaleziono, a legendy mają wszak to do siebie, że ich celem nie jest przekazanie prawdy, lecz idei i inspiracji kolejnym pokoleniom.

To właśnie w tamtym miejscu, w dolinie zwanej dziś Gniazdem Gryfa, Valerius wraz z garstką odnalezionych ocalałych złożył pierwszą przysięgę i zbudował swoją twierdzę. Nie była to przysięga lennicza wobec ziemskiego władcy, lecz ślubowanie wobec samej idei Agarthu. Zakon powstał jako "Miecz, który się nie tępi" i "Tarcza, która uczy się od wroga". Pierwszymi braćmi byli ludzie, którzy stracili wszystko - domy, rodziny, cel. Zaczynali jako prości rekruci, szkoleni w ekstremalnych warunkach. Ci, którzy potrafili się przystosować, przetrwali: na resztę zaś czekały objęcia śmierci.

Zasada, która od tamtych dni definiowała Zakon, brzmiała: Adaptari aut Perire - dostosuj się lub zgiń. Rycerze zakonu nie byli fanatykami jednego stylu walki. Obserwowali ruchy bestii, studiowali anatomię potworów i uczyli się w trakcie bitwy odrzucać nieskuteczną strategię, by natychmiast przyjąć nową. To właśnie wtedy narodziła się taktyka „Wojennego Przesiewu”, odrzucania zbędnego balastu (zarówno w ekwipunku, jak i w myślach), by w krytycznym momencie wydobyć z siebie to, co niezbędne do zwycięstwa. Budowali swoje fortece nie tylko z kamienia, ale z doświadczenia przelewanej krwi. Byli jednymi z pierwszych, którzy zrozumieli, że w Agarth człowiek musi stać się czymś więcej niż tylko obserwatorem. Musi stać się drapieżnikiem zdolnym przechytrzyć ciemność.

Biorąc głęboki wdech skryba zamyka powoli księgę. Jej skórzana oprawa trzeszczy powoli niczym tykający zegar, zwiastując koniec waszego pierwszego spotkania.

korekta tekstu:

Agata Kwiecień i Monika Jóźwiak-Bociąg